środa, 29 maja 2013

zapamiętując.


nie zastanawiając się długo nad sensem. 
prawie całkiem jednomyślnie.


nie mówiąc nikomu.
znikamy. czasem.
i myśląc, że nikt nas nie widzi,
bawimy się obrazami.
urozmaicając przestrzeń.
uroczyście wylizując palce z czekolady.

nie mówiąc nikomu.

śpieszymy się. czasem.

nie domykając klamki, by spoglądać w czyjeś życie.
marnie udajemy, kłamiąc.

nie mówiąc nikomu.
kochamy. zawsze.
właściwie często po cichu, patrząc w bystre oczy.
i tylko wtedy można milczeć, wiedząc, że istniejemy.

fotografujemy życie wspomnieniami.
i już nie tyle szum muzyki czy huk głośnych rozmów.
co dane miejsce, które nie było wystarczająco ciepłe.


i zniewalające zapachy.

jesteśmy miejscami, mimiką, emocjami.
smakujemy czas, zapamiętując.


wtorek, 30 kwietnia 2013

nicość.


zasypiać spokojnie. na chwilę przestać myśleć, zamknąć oczy i delikatnie oddalić się w krainę snów.

środa, 17 kwietnia 2013

oczywiście.


bardzo lubimy ciepło. zamykasz oczy, otulasz się kocem i zapadasz w sen. o dalekiej podróży, przygodach. marzysz. a kiedy otwierasz oczy rodzisz się na nowo. z kolejnym planem, z chęcią przespania choćby jeszcze jednej sekundy. lubimy, gdy mamy wygodne miejsce, własne gniazdko. i możemy czuć się tam bezpiecznie. nie potrzeba nam wiele do szczęścia.
schronienie, dotyk, miłość.

czwartek, 4 kwietnia 2013

pół.


tyle razy zamykamy oczy. mrugając, zasypiając. tyle razy otwieramy oczy. budząc się, wrzeszcząc. uciekając. domagamy się uwagi, pragniemy spojrzenia drugiej osoby. i wreszcie go odnajdujemy. wypatrujemy szczegółów, starając się zapamiętać te najdrobniejsze. kochamy, tęsknimy, przeżywamy. nawet jeśli cały świat wywraca się do góry nogami, zachowujemy równowagę. bo przecież nigdy nie było nam tak doskonale jak teraz.

piątek, 29 marca 2013

codziennie.


zapominamy o niebezpiecznym czynniku niewiedzy, skupiającym najwyższe emocje. wybuch, ogień i nicość. szukamy odpowiedzi na nasze pytania, często zaglądając w nieodpowiednie rejony świadomości, odkrywając to, co czasem powinno pozostać przykryte pierzyną szarego kurzu. wykrzywiamy twarz w bólu, kiedy delikatne ostrze papieru przebija naszą skórę. potem znowu wracamy i staramy się zapomnieć o przykrym incydencie. zatapiamy się w emocjach i niewiedzy. i muszę przyznać, że jest to piękne.

sobota, 23 marca 2013

najczęściej.


najczęściej siedzimy obok siebie. w większości przez przypadek. znajdujemy się w tym samym miejscu o odpowiedniej porze. łapiemy chwilę. milczymy w tym okropnym zgiełku tłumu, który napiera na nas z ogromną siłą. uścisk i brak powietrza. i oczy spotykają się na jedną sześćdziesiątą sekundy. wtedy wiemy o sobie wszystko. z kolejnym mrugnięciem powiek stajemy się znów przypadkowi.